|
Blog > Komentarze do wpisu
Prawdziwym męstwem jest słownośćObejrzałem Prawdziwe Męstwo - braci Coen - zdaniem niektórych elegię o upadku moralności, z czym się absolutnie nie zgadzam. Moim zdaniem, to w ostatnich latach jeden z najlepszych filmów o moralności jako fundamencie i źródle siły dla każdego człowieka, nawet łotra, pijaka i zbója. Bo w każdym z nas jest wartość, która niejednokrotnie ujawnia się w najbardziej zaskakujących chwilach. Świetny obraz z milionem wartościowych metafor, a przy tym nie patetyczny, doskonale zrobiony, z wybornym aktorstwem nawet w epizodach. Czy dostanie Oscary - tego nie wiem, choć do wielu jest nominowany. Jedno chyba nie ulega wątpliwości - to film, z gatunku tych, które na długo pozostawiają w nas swój ślad. Zapyta ktoś, no dobrze, wszystko fajnie - ale jaki jest związek tego filmu z psychologią i sprzedażą? A owszem, odpowiem :) - jest, w dodatku duży, choć związek ów puentuje jedno, krótkie określenie >> słowo. Film ten uświadamia nam, a pewnie wielu przypomina, o nieco już zapomnianej zasadzie, którą stanowi fundament relacji - o wiarygodności. Zasadą tą jest danie słowa ale co ważniejsze; dotrzymanie go - słowność - bez względu na wszystko i okoliczności. Słowo jest słowo! Bo prawdziwym męstwem jest słowność. Czyż nie? sobota, 12 lutego 2011, marekwojciechowski
Szkolenia. Kompetencje. Rozwój >> Marek Wojciechowski | psycholog biznesu
Komentarze
Gość: GwiazdaAnn, 095160045042.rzeszow.vectranet.pl
2011/02/12 21:26:38
Saper myli się tylko raz.
Gość: GwiazdaAnn, 095160045042.rzeszow.vectranet.pl
2011/02/13 10:59:27
"wiarytgodności" literówka
Gość: GwiazdaAnn, 095160045042.rzeszow.vectranet.pl
2011/02/13 11:51:15
Nie ma za co, pracuję nad m o j ą belką.
2011/02/14 18:43:20
Przyjęcie zlecenia jest zobowiązujące. Dotrzymanie słowa, czyli wywiązanie się z umowy może być chwalebne, ale nie przesadzałbym z tym entuzjazmem. Cogburn chiał upiec dwie pieczenie przy jednym ognisku (Chaney był tylko dodatkiem, celem był Ned Pepper). Nie kierował się współczuciem, ani żadnego rodzaju empatią. Jego motywacja była bardziej przyziemna. Nie mam zamiaru krytykować takiej postawy. Jednak co zwraca uwagę to fakt, że został zaprzęgnięty do roboty przez 14-latkę. To jej dyplomacja, zdolność negocjacji, umiejętność wykorzystania koniunktury do osiągnięcia osobistego celu - zemsty, była motorem całego filmu. Odwaga, konsekwencja w podejmownaych decyzjach, strategia, być może nawet przewroty oportunizm - kryją męstwo, które dla odmiany gatunkowej, nosi spódnicę.
Poza tym Cogburn nie był słownym człowiekiem. Umierającemu Moon'owi obiecał, że go pochowa co później kwituje "mogł umrzeć latem". Zlecenie też wykonał przez zbieg okoliczności. Film Seana Pennna "Obietnica" z Jackiem Nicholsonem czy "Krwawa profesja" Clinta Eastwooda mają ten dodatkowy wymiar którego zabrakło w "Prawdziwym męstwie" - poświęcenie. Cogburn nie wyzbył się nawet swojej słabości do alkoholu na czas zlecenia. Owszem w ostatnich scenach wyzbywa się swojego egoizmu i gna co koń wyskoczy (dosłownie), ale nie wiem czy w ten sposób zyska odkupienie. Zresztą wątpię, by o to chodziło. Pomijając aspekt filmu zgadzam się z Twoim stwierdzeniem. Dotrzymanie danego słowa niekiedy ociera się (wybacz, że tak sobie tym gębę wycieram) o prawdziwe męstwo. |
|